wtorek, 9 września 2014
czwartek, 7 sierpnia 2014
Grudniowe upały
Jednym z najszybciej nasuwających się pytań dotyczących naszej wyprawy jest " Kiedy wyjeżdżacie?", kolejnym natomiast "Ale jak to?! W grudniu...? " Tak, w grudniu.
Większość swojego terytorium Indie mają umiejscowione w obszarze klimatu zwrotnikowego, w odróżnieniu od Polski, która jest krajem strefy klimatu kontynentalnego. Trwający od +/- maja do września monsun letni przynosi ze sobą falę opadów, wiatrów oraz naprawdę wysokich temperatur; natomiast wiatry wiejące od strony lądu azjatyckiego w okresie od +/- października do kwietnia cechują się "znośną" temperaturą dla żyjących na co dzień w klimacie przejściowym. Dla porównania, w okresie letnim gdy w Polsce szukamy ochłodzenia przy temperaturze 30 st.C w Indiach jest o ponad 10 stopni więcej. Natomiast zimową porą, gdy w Polsce wyciągamy z szaf rękawiczki, czapki i ciepłe buty, a temperatura spada poniżej zera, w północnych Indiach temperatura waha się między 20 a 25 st.C.
Dlatego właśnie wyprawa zaplanowana jest na okres grudzień/styczeń. Ponad 20 dni spędzonych na wyprawie w głąb Indii przy tak wysokich temperaturach mija się z celem, w tamtejszym okresie zimowym odczuwać będziemy porównywalną temperaturę do naszego lata.
Rozwiewając Wasze wątpliwości co do terminu wyprawy, czy aby na pewno filtr przeciwko poparzeniom słonecznym spakowany w grudniu się przyda- tak, przyda się. Nasza wyprawa prowadzi prosto w głąb pięknego, kolorowego oraz gorącego południa.
Większość swojego terytorium Indie mają umiejscowione w obszarze klimatu zwrotnikowego, w odróżnieniu od Polski, która jest krajem strefy klimatu kontynentalnego. Trwający od +/- maja do września monsun letni przynosi ze sobą falę opadów, wiatrów oraz naprawdę wysokich temperatur; natomiast wiatry wiejące od strony lądu azjatyckiego w okresie od +/- października do kwietnia cechują się "znośną" temperaturą dla żyjących na co dzień w klimacie przejściowym. Dla porównania, w okresie letnim gdy w Polsce szukamy ochłodzenia przy temperaturze 30 st.C w Indiach jest o ponad 10 stopni więcej. Natomiast zimową porą, gdy w Polsce wyciągamy z szaf rękawiczki, czapki i ciepłe buty, a temperatura spada poniżej zera, w północnych Indiach temperatura waha się między 20 a 25 st.C.
| Czasem zdarza się, że poranki i wieczory są na prawdę zimne, jak widać na załączonym zdjęciu. |
Dlatego właśnie wyprawa zaplanowana jest na okres grudzień/styczeń. Ponad 20 dni spędzonych na wyprawie w głąb Indii przy tak wysokich temperaturach mija się z celem, w tamtejszym okresie zimowym odczuwać będziemy porównywalną temperaturę do naszego lata.
Rozwiewając Wasze wątpliwości co do terminu wyprawy, czy aby na pewno filtr przeciwko poparzeniom słonecznym spakowany w grudniu się przyda- tak, przyda się. Nasza wyprawa prowadzi prosto w głąb pięknego, kolorowego oraz gorącego południa.
czwartek, 17 lipca 2014
Patronat honorowy Urzędu Miasta Uniejów
poniedziałek, 14 lipca 2014
thoda pyaar thoda magic
czyli
trochę miłości,
trochę magii w Indiach
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, co skusiło mnie w
Indiach. Czy były to wyjątkowe zwyczaje, widmo niezapomnianej przygody,
zupełnie inne wierzenia i egzotyczna, wielobarwna kultura czy też bajeczne
zabytki w kraju rozciągającym się od Himalajów po Ocean Indyjski? Niewątpliwie
tak. Ale chodziło o coś jeszcze, o coś bardziej wzniosłego. Dzisiaj Indie mają
dla mnie wymiar głęboko duchowy. Od kiedy zapałałam entuzjazmem do yogi i
medytacji, a także porwała mnie dyscyplina, jaką są religie i wierzenia świata,
Indie stały się dla mnie celem samym w sobie. To właśnie hinduizm jako najbardziej zróżnicowana spośród wielkich
religii, uosabia prawie wszelkie przejawy religijności znane ludzkości — od
kultu bóstw przyrody przez politeizm, aż po filozoficznie ugruntowany
monoteizm i wiarę w obejmujący wszystko porządek świata zwany dharma. Podróż
ta stanowi zatem szansę na fizyczne obcowanie z tym, co dla mnie najbardziej
frapujące. Dostarczy ona wyobrażenia o tym,
o czym dotąd mogłam jedynie czytać, teraz zaś mam szansę przekonać się o
tym wszystkim na własnej skórze. Magia polega na tym, że fascynujący kraj Tysiąca i Jednej Nocy, o którym marzyłam od niepamiętnych czasów, stanie się na moment
moim krajem. Bowiem tkwi we mnie, nie wiedzieć czemu, ogromny ładunek
emocjonalny względem Indii znacznie przekraczający moją pasję wobec innych
dalekich, obezwładniająco pięknych krain.
Zawsze starałam się uczynić swoje życie możliwie najciekawszym,
nie zapominając przy tym o szczypcie magii i pierwiastku duchowości. Temu służą
w moim życiu mistyczne sesje medytacyjne oraz pogłębiona praktyka yogi, której
kolebką są właśnie Indie. Wierzę, że któregoś dnia trafię do prawdziwej
indyjskiej aśramy, gdzie doświadczę nieznanego światu zachodniemu wyciszenia i
oczyszczenia zarazem.
Powracając do świata doczesnego, moją intencją jest również
poznanie języka hindi. Moje pojęcie o nim jest jeszcze niewielkie, jednak
chciałabym skonfrontować je z rzeczywistością i nieustannie rozmawiać z
rdzennymi mieszkańcami Indii. Dotąd satysfakcję przynosiło mi jedynie częściowe
rozumienie hindi na filmach. Teraz nareszcie może się to zmienić…
Czekam na ten moment z utęsknieniem i liczę, że Indie
odwzajemnią mi się nieskończoną miłością i magią.
भारत, मैं आ रहा हूँ! (bhārat, maiṁ ā rahā hūm̐!)
India, I'm coming!
~Natalia Zajączkowska
sobota, 12 lipca 2014
Dlaczego Indie?
![]() |
| Gosia pierwszy raz w sari- z Martyną na Pikniku wydziałowym WSMiP, przy stoisku SKN Azji Wschodniej |
Dlaczego Indie? Jak dowiedziałam się o wyprawie? Dlaczego
chcę tam pojechać? Szczerze mówiąc, na początku pomysłu nie zdawałam sobie do
końca sprawy z wielkości wydarzenia.
Martyna, uczestniczka poprzedniej wyprawy, koleżanka z kierunku, zalewała nas po powrocie informacjami oraz zdjęciami z Indii.
Pomyślałam: Super! Wspaniałe miejsce, następnym razem chcę jechać z wami.
Pomyślałam: Super! Wspaniałe miejsce, następnym razem chcę jechać z wami.
Niewiele czasu później dowiedziałam się, że w planach jest
organizacja kolejnej wyprawy. Jak wcześniej wspomniałam, od razu zadeklarowałam
się na wyjazd. Przecież tam jest tak kolorowo, piękne świątynie, krajobraz,
ciepło. Jest i oczywiście druga strona medalu, nie w każdej części Indii jest
tak jak można zauważyć oglądając filmy Bollywood. Jednak nie zraziło mnie to. Coraz
częściej oglądając zdjęcia z poprzednich wypraw, słuchając tamtejszej muzyki
nie mogłam się doczekać konkretniejszych informacji. I stało się. Znaleźli się chętni, odbyliśmy pierwsze spotkanie w tej sprawie.
„Mamo, tato jadę do Indii”, reakcja rodziców mnie nie zdziwiła. Ale jak to? Gdzie? Kiedy z kim? Ile pieniędzy? A studia? Odpowiadając na te wszystkie pytania uświadomiłam sobie, że faktycznie w tym roku może mnie nie być przy wigilijnym stole z rodziną, nie spędzę sylwestra z przyjaciółmi. Ale chwila moment, święta i sylwester są co roku, a możliwość wyjazdu do Indii spotyka mnie pierwszy raz. Marzę o tym, aby poznać inną kulturę, zobaczyć jak ludzie radzą sobie w biedniejszych dzielnicach, jak bardzo nasze życia się różnią, a być może w jakim stopniu są do siebie podobne.
Zaczęłyśmy działać, czas ucieka, a nasza wyprawa coraz bliżej. Powoli uświadamiam coraz więcej osób z rodziny i przyjaciół o moich planach na grudzień. Brzmi to jak szalony, egzotyczny pomysł. Teraz pozostało zrobić listę potrzebnych rzeczy i odliczać dni, które dzielą nas do spełnienia naszego marzenia!
„Mamo, tato jadę do Indii”, reakcja rodziców mnie nie zdziwiła. Ale jak to? Gdzie? Kiedy z kim? Ile pieniędzy? A studia? Odpowiadając na te wszystkie pytania uświadomiłam sobie, że faktycznie w tym roku może mnie nie być przy wigilijnym stole z rodziną, nie spędzę sylwestra z przyjaciółmi. Ale chwila moment, święta i sylwester są co roku, a możliwość wyjazdu do Indii spotyka mnie pierwszy raz. Marzę o tym, aby poznać inną kulturę, zobaczyć jak ludzie radzą sobie w biedniejszych dzielnicach, jak bardzo nasze życia się różnią, a być może w jakim stopniu są do siebie podobne.
Zaczęłyśmy działać, czas ucieka, a nasza wyprawa coraz bliżej. Powoli uświadamiam coraz więcej osób z rodziny i przyjaciół o moich planach na grudzień. Brzmi to jak szalony, egzotyczny pomysł. Teraz pozostało zrobić listę potrzebnych rzeczy i odliczać dni, które dzielą nas do spełnienia naszego marzenia!
~ Gosia Kowalska
![]() |
| Indyjskie Holi dotarło również do Łodzi- Festiwal Kolorów 2014 r. |
piątek, 11 lipca 2014
Indie - muszę tam wrócić
Nigdy nie zastanawiałam się
dlaczego właściwie zainteresowałam się Indiami. Zawsze były obecne w moim życiu,
więc w końcu realnie zaistniały w mojej świadomości jako cel, do którego
zamierzam dążyć. Dziadek, który mieszkał tam przez 2 lata, uwielbia opowiadać o
tym co tam widział i przeżył podpierając się zdjęciami, których nie ma za dużo,
ale oddają wszystko czego słowa wyrazić nie potrafią. Z czasem zaczęłam oglądać filmy Bollywood,
które były zupełnie innym obrazem Indii, które znałam. Kolorowe stroje, kwiaty,
tańce, jedzenie – to wszystko było zbyt piękne, żeby było prawdziwe. Zaintrygowało mnie to do tego stopnia, że jeszcze bardziej pragnęłam tam
pojechać. Stopniowo odkładałam pieniądze i choć było to trudne to powoli mój
portfel zapełniał się gotówką. Nie wiedziałam jeszcze kiedy, ale byłam pewna,
że kiedyś pojadę do Indii i sprawdzę, jak tam jest naprawdę. Czy kobiety chodzą
tak pięknie ubrane? Czy Indusi są tak przystojni? Czy wszystkie kobiety mają
takie piękne włosy? Jak smakuje tradycyjne jedzenie? Lista pytań była długa, a
moja determinacja coraz większa. Na studiach dotarło do mnie, że muszę w końcu
wyznaczyć sobie termin mojego wyjazdu, bo kiedy jak nie teraz? Uznałam, że po
licencjacie wykupię sobie wycieczkę z biura podróży. I wtedy dowiedziałam się,
że opiekun Koła Naukowego Azji Wschodniej i Pacyfiku, dr Grzegorz Bywalec,
jedzie w grudniu do Indii i jeżeli zbiorą się chętni to może zorganizować wyprawę.
Już wiedziałam, co muszę zrobić. Skontaktowałam się z wiceprzewodniczącą Koła –
Sylwią i razem zaczęłyśmy robić wszystko, aby wyjechać i spełnić nasze
marzenia. I tak oto pojechałam do Indii po raz pierwszy. Moja rodzina cieszyła
się i martwiła jednocześnie. Nie ma się co dziwić, gdyż mimo tego, że
wielokrotnie już wyjeżdżałam na różnego rodzaju wycieczki to tak daleko jeszcze
mnie nie wywiało. Muszę jednak przyznać,
że byli dla mnie dużym wsparciem i nie marudzili kiedy okazało się, że nie
będzie mnie na Święta i Sylwestra. Wtedy mówiłam „Święta są co roku”, więc nie
wiem co powinnam mówić teraz, może „Święta za rok też będą” ? To, że wracam do
Indii nikogo nie zdziwiło, ponieważ po przyjeździe moje pierwsze słowa brzmiały
„Muszę tam wrócić”. No i stało się. Wracam…
~Martyna Kaźmierczak
![]() |
| panna młoda na targu w Jodhpurze |
![]() |
| Mumbai 2013 - Bramin zdjął z ołtarza kwiaty i kazał nam podać. To był najpiękniejszy prezent. |
![]() |
| Sari |
czwartek, 3 lipca 2014
Namaste!
Grudzień 2014 to dla nas miesiąc pod znakiem Indii. Wszystko wskazuje na to, że początek naszej niesamowitej indyjskiej przygody przypadnie na 19 grudnia tego roku. Pociąga to za sobą konsekwencje w postaci naszej nieobecności w trakcie świąt. Wierzymy jednak, że Indie wynagrodzą nam to daleko ponad miarę i uczynią nas zupełnie oderwanymi od rzeczywistości.
- Należy wspomnieć, iż nasza wyprawa należy do niekonwencjonalnych, bowiem jej celem nie jest wizyta z jednym ze sztandarowych atrakcji turystycznych , do których udałby się standardowy turysta. Mamy przed sobą trasę obejmującą niemal 5 tysięcy kilometrów wzdłuż tego wielobarwnego kraju. Trasę, jak nietrudno się domyślić, niełatwą fizycznie, ale również trasę zbliżającą nas do samego serca Indii. Stanowi ona swoisty przekrój Indii takich, jakimi rzeczywiście są – jednocześnie pełne przepychu i krańcowej biedy, różnorodne w każdym calu, a przede wszystkim kolorowe.
- Wprawdzie wybór naszego punktu docelowego można uznać za odrobinę niebezpieczny i niepozbawiony szaleństwa, a podróż ta najpewniej zwiastować będzie wyzwania również te ściśle związane z komfortem życia. Nawzajem jednak upewniamy się, że w tym przypadku jesteśmy gotowe na wszystko, co nas tam spotka, byle tylko zrealizować to porywające marzenie.
- Trasa biegnąca z Północy na Południe pozwoli nam ujrzeć różne oblicza Indii. Naszym zasadniczym celem jest nie tylko oglądanie, ale również odkrywanie. Jako, że każda z nas żywi szczególne uczucie względem tego kraju, miesięczny pobyt jest niepowtarzalną szansą na odnalezienie się pośród tego, co pozornie obce i przekonanie się na własnej skórze, czym naprawdę jest ta szumna indyjska różnorodność. Będzie to niewątpliwie silna konfrontacja naszego zauroczenia indyjskim rajem z nierzadko brutalną rzeczywistością indyjskiego every-day life.
- ~Natalia Zajączkowska
Subskrybuj:
Posty (Atom)














